ABC miodobrania

Kiedy przychodzi wiosna świat budzi się do życia. Na drzewach pojawiają się pąki, potem liście. Drzewka owocowe kwitną, a łąki zalane są kwiatami. Jest ciepło i błogo. Kiedy my zachwycamy się soczystą zielenią, pośród roślin toczy się intensywne życie. Kiedy wszystko zalane jest kwiatami, pszczoły pracują najciężej. Maj to jeden z najintensywniejszych miesięcy w życiu pasieki. To właśnie wtedy możemy po raz pierwszy odebrać pszczółkom ich dorobek. O tym jak to się odbywa, opowiem na podstawie własnych doświadczeń i pomocy niesionej dziadkowi podczas miodobrania.

Jest piękny słoneczny dzień, tylko wtedy możemy udać się do ula, ponieważ w tym czasie pszczoły ciężko pracują w terenie. Aby zabrać pszczołom ramki z miodem, trzeba najpierw wszystko przygotować. Musimy dysponować pomieszczeniem, w którym będzie stała specjalna wirówka – właśnie za jej pomocą wydobędziemy miód. Niezbędne będą też duże pojemniki, do których po odwirowaniu, spłynie drogocenny pszczeli urobek. Aby miodobranie się odbyło, niezbędny jest specjalny strój z kapeluszem. Ubranie pszczelarza ma za zadanie zabezpieczyć nas przed ukąszeniami. Aby odstraszyć owady, stosuje się specjalny dym ze spróchniałego drewna. Dym wydobywa się z tak zwanej „podkurzaczki”. Podkurzanie ma następujący cel – uspokoić pszczoły oraz lekko je otępić. Ich receptory węchu są blokowane, przez co nie wyczuwają intruza i są spokojne.

Kiedy podkurzaczka działa jak należy, bierzemy wózek i ramki zastępcze, po czym ubrani w pszczelarski strój, idziemy do ula. Ja założyłam rękawice, natomiast dziadek gołymi dłońmi będzie wykonywał wszystkie czynności. Ja podkurzam, on robi resztę. Kiedy dymu jest wystarczająco, odkrywamy ul i przed naszymi oczami wyłania się pszczele królestwo. Są ich tysiące, jak nie miliony. Wszystkie pracują i bronią swego pożywienia. Dziadek wyciąga pierwszą ramkę, lekko uderza w nią pięścią, żeby pszczoły pospadały, uważając przy tym, aby żadnej z nich nie skrzywdzić. Aby nasze pracowite owady nie zorientowały się, że są okradane, otrzymują w zamian puste ramki. Kiedy mamy już miodowy komplet z ula, wracamy do naszego pomieszczenia. Pionowo stawiamy ramki i za pomocą choćby starego widelca, lekko odsklepiamy całość. Delikatnie usuwamy zabezpieczający miód, specjalny pszczeli wosk. Kiedy trzy ramki mamy już przygotowane, umieszczamy je w wirówce. Wirówka działa za pomocą obrotowej rączki, podobnie jak magiel. Podczas szybkich obrotów, duża siła odśrodkowa powoduje, że miód zaczyna spływać powoli po ścianach do naczynia. Po wywirowaniu miodu, ramki z powrotem trafią na miejsce, gdzie będą oczekiwały na kolejne wypełnienie przez pracowite pszczoły. Świeżutki, płynący miodek przelewamy przez sito, w celu oczyszczenia. Tak przygotowany skarb przelewamy do słoików, a następnie pozostawiamy je otwarte przez 3 dni. Ważne jest, aby miód przechowywany był również w odpowiedniej temperaturze – od 5 do 18 stopni Celsjusza.

Jak widać, praca w pasiece jest bardzo różnorodna i wymaga sporego zaangażowania oraz wiedzy. Kiedy wykonujmy to z sercem, pszczoły to czują. Dowodem na to są gołe ręce mojego dziadka, które rzadko kiedy są atakowane przez pszczoły – strażniczki w trakcie miodobrania.